O autorze
Tata Jasia. Pisze, bo sprawia mu to przyjemność... Udało mu się popełnić książkę Dylematy taty. Subiektywny poradnik rodzica

A przesyłkę odbieram tak...

Piątek wieczór. Podjeżdżam na Orlen, żeby odebrać przesyłkę. Tak, tak dzisiaj na stacjach paliw tankowanie to jedna z ostatnich rzeczy jaką się wykonuje, bo przecież jest kawka, pierożki, hot dogi, sklep wielobranżowy, lotto, a teraz jeszcze i punkt odbioru przesyłek. Niedługo będzie jeszcze pralnia i nauka języków obcych.

- Bry, paczkę chciałem odebrać - rzucam od wejścia do sprzedawcy, który przez chwilę przetwarza moje pytanie, bo przecież równie dobrze mogłem zapytać się o to czy te hot dogi zawierają gluten, z jakiej mąki są zrobione te pierożki lub z jakiego kraju jest ta kawa.
- Nazwisko poproszę - słyszę po chwili. Udało się otworzyć odpowiednią szufladkę. Szast prast i tym sposobem już jestem na poczcie.
- Krupa. Piotr Krupa - odpowiadam i czekam czy pan uraczy mnie zaraz pytaniem o "Dżoanę", pokrewieństwo i takie tam. Ale nic takiego się nie dzieję. Sprzedawca szura tylko myszką i uderza w kilka klawiszy na klawiaturze. Następnie powtarza tę czynność jeszcze kilka razy i wypala:
- Przykro mi, ale nie mam Pana przesyłki. Czy mogę poprosić o numer przesyłki?
Podaje numer, który mam w sms-ie z nadzieją, że zaraz usłyszę coś w stylu "a jednak jest, coś system po nazwisku nie mógł wyszukać".
- Niestety nie mam Pana przesyłki. Prawdopodobnie jeszcze do nas nie dotarła.
- Co? Jak to nie dotarła!? Przecież dostałem sms-a, że paczka już na mnie czeka! I co ja mam teraz zrobić?
- Być może to jest jakiś błąd w systemie i paczka będzie u nas jutro. Przepraszam i mogę zaprosić Pana po odbiór jutro. - próbuje wybrnąć z sytuacji sprzedawca
- Jak jutro!? Jutro proszę Pana to ja tę paczkę będę miał w dupie, bo wyjeżdżam na urlop w góry.A chce Pan wiedzieć kim?
- No, z kim? - facet zmusza się do pytania
- A z moim dwuletnim synkiem. Będziemy mieli do pokonania ponad 600 km. A w paczce, którą zamówiłem był statyw dzięki, któremu mój synek mógłby oglądać bajki w podróży, a ja z moją żoną moglibyśmy jakoś przeżyć tę podróż. No, ale przez to, że w Waszej firmie jest taki burdel będziemy musieli poradzić sobie w inny sposób. Wielkie dzięki. Po prostu wielkie dzięki!
Faceta tchnęło chyba sumienie, albo podróżował kiedyś z dwulatkiem na takiej trasie, więc potrafi sobie wyobrazić te dantejskie sceny:
- Dobra, Pan mi da ten telefon z tym smsem. Spiszę numer paczki i zadzwonię do centrali, żeby sprawdzić co się z nią stało.
Patrzy w tego sms-a. Potem patrzy na mnie i jeszcze raz w sms-a. Studiuje go znowu przez chwilę i oddaje mi telefon.
- Ta paczka jest do odbioru na ulicy Kcyńskiej, a tu jest Śląska - po czym wzdycha, bo już wie, że ma do czynienia z idiotą.
- No to nie mógł mi Pan od razu tego powiedzieć…
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...